Tajemnicze ruiny na Dolnym Śląsku. 6 miejsc na rodzinną wyprawę
Tajemnicze ruiny na Dolnym Śląsku to doskonały motyw przewodni dla rodzinnej wycieczki. Dolny Śląsk pełen jest zamków, pałaców i dworów, po których dziś pozostały tylko fragmenty. Ruiny mają w sobie coś, co zostawia miejsce na wyobraźnię. Patrząc na puste otwory okienne, resztki murów, schody, posadzki czy zarys dawnych komnat, sami próbujemy odtworzyć to, co znajdowało się tutaj przed kilkuset laty.

Niestety, nie każda ruina nadaje się do zwiedzania, a już szczególnie do bezpiecznego zwiedzania z dziećmi. Niestabilne mury, niezabezpieczone piwnice i stropy, dziury czy wystające elementy konstrukcji, nie są bezpieczne do zwiedzania, szczególnie dla rodzin z dziećmi.
Są jednak takie wciąż tajemnicze ruiny na Dolnym Śląsku, które zostały zabezpieczone i przygotowane do odwiedzin turystów. W tym zestawieniu wybrałam sześć bardzo różnych miejsc. Są wśród nich pozostałości średniowiecznych warowni, renesansowego zamku i ogromnej barokowej rezydencji.
To dobre, choć trochę nieoczywiste pomysły na rodzinne wyprawy – szczególnie dla dzieci, dla których tradycyjne zwiedzanie muzealnych wnętrz nie zawsze jest najbardziej fascynującą formą poznawania historii. W ruinach jest inaczej. Ciągłe pytania i szukanie odpowiedzi – gdzie były okna? Ile było pięter? Co mogło być w tych pokojach? Bardzo lubię, gdy rewitalizacjom towarzyszą wystawy archiwalnych zdjęć, które pomagają odpowiedzieć na te i podobne pytania.

1. Zamek w Ząbkowicach Śląskich – renesansowa rezydencja
Zamek Książęcy w Ząbkowicach Śląskich zachował się na tyle dobrze, że bez większego trudu można odczytać jego dawny układ. Są potężne mury, dziedziniec, schody, otwory okienne, pozostałości pomieszczeń i charakterystyczna attyka. Można wejść do środka i próbować wyobrazić sobie, jak wyglądało życie w tym miejscu kilkaset lat temu.

Dzisiejsze ruiny związane są przede wszystkim z wielką przebudową wcześniejszej warowni, rozpoczętą w XVI wieku za czasów księcia Karola I z Podiebradów. Powstała wówczas renesansowa rezydencja o regularnym, czworobocznym układzie, z wewnętrznym dziedzińcem. Z czasem zamek utracił znaczenie, był niszczony podczas działań wojennych i ostatecznie, w XVIII wieku, popadł w ruinę. Przez wiele lat stał zaniedbany, pozostałości niszczały i groziły zawaleniem.

W 2022 ukończono trwające dwa lata prace, mające na celu zabezpieczenie i udostępnienie zamku dla turystów. Wieżę bramną i przyległe pomieszczenia zaadaptowano na trasę turystyczną i sale ekspozycyjne, doprowadzono instalacje, zabezpieczono dziedziniec i studnię oraz odtworzono części podcieni. Dzisiaj obiekt jest udostępniony turystom, a zwiedzanie możliwe jest z przewodnikiem, przez cały rok, o wyznaczonych godzinach.

A przy okazji warto zostać w Ząbkowicach na dłużej. W zasadzie pod pretekstem wizyty na zamku możemy ułożyć całodniową wycieczkę. Odwiedzamy także Krzywą Wieżę i Laboratorium Frankensteina, a w Cafe pod Krzywą zjadamy coś słodkiego do kawy.
2. Zamek Cisy – średniowieczna ruina ukryta w lesie
Zamek Cisy warto dopisać do listy przy okazji zwiedzania zamku Książ, lub planowania wycieczek w okolicy Wałbrzycha. Można podjechać samochodem bardzo blisko ruin, ale warto też zaplanować dłuższą pieszą wycieczkę po okolicy. Las, dolina potoku Czyżynki, niewielkie wzgórza, miejsce na ognisko – to przyjemne tereny na rodzinną wycieczkę

Z parkingu w dolinie Czyżynki mamy dosłownie 10 minut spaceru, trochę pod górkę. Do zamku prowadzi drewniany most przerzucony nad dawną fosą. Za bramą znajdziemy pozostałości murów, dziedzińca i charakterystycznej cylindrycznej wieży. Miejsce jest niewielkie, ale bardzo malownicze.
Historia Cisów sięga średniowiecza. Powstanie murowanego zamku to koniec XIII wieku i okres panowania Bolka I. Później warownia przechodziła z rąk do rąk, była rozbudowywana, niszczona i odbudowywana. Poważny cios przyniosła jej wojna trzydziestoletnia – w 1634 roku zamek został spalony podczas oblężenia szwedzkiego.

Dzisiaj to zabezpieczona trwała ruina. Na początku 2026 roku zakończyły się kolejne prace konserwacyjne przy bramie zamkowej. Uwaga! To zabezpieczona ruina, ale nie oznacza to, że możemy puścić dzieci bez opieki. Nie ma tu barierek, ogrodzenia, dlatego cały czas trzymamy dzieci za ręce.
Polecam przyjechać tutaj jesienią, gdy otoczenie zamku tonie w kolorowych liściach, albo w okresie zimowym, gdy odsłonięte ruiny możemy oglądać w całej okazałości. Ruiny są dostępne bezpłatnie, 7 dni w tygodniu.
Cisy leżą również na Szlaku Zamków Piastowskich, więc starszym dzieciom można przy okazji pokazać, że ta pojedyncza ruina jest częścią dużo większej opowieści o średniowiecznym Śląsku.
3. Stara Kamienica – zamek, który wraca z niepamięci
To miejsce jest bardzo ciekawe, choć może wydawać się niepozorne. Warto przyjechać tu po drodze w Karknosze, lub eksplorując Pogórze Izerskie. Zachowane fragmenty zostały zabezpieczone i udostępnione do zwiedzania kilka lat temu. Pojawiły się drewniane pomosty i kładki, dzięki którym można poruszać się pomiędzy pozostałościami murów. Poznawanie historii ułatwiają kody QR.

Historia tego miejsca jest związana z Schaffgotschami – jednym z najważniejszych rodów w dziejach tej części Dolnego Śląska. Zachowane ruiny są pozostałością renesansowej rezydencji, która łączyła funkcje obronne, reprezentacyjne i mieszkalne. Los nie był dla niej łaskawy. Pożary, wojny i stopniowa rozbiórka sprawiły, że z dawnego założenia przetrwała tylko niewielka część zabudowy. Głównie piwnice i wieża.

Piwnice szczególnie budzą ciekawość u dzieci, ale znów należy uważać – nie ma tu wielu zabezpieczeń, a ma tych krętych schodkach łatwo o upadek.
4. Pałac w Goszczu – ruina, która dostała drugie życie
Ruiny w Goszczu to pozostałości wspaniałego zespołu parkowo-pałacowego. Nawet teraz robią duże wrażenie. W XVIII wieku powstało tutaj reprezentacyjne założenie, którego architektura nawiązywała do wielkich europejskich rezydencji. Sam pałac w literaturze porównywano nawet do założeń w Poczdamie i Wilanowie.

Obecny pałac wzniesiono w latach 1749–1755 dla rodu von Reichenbach Oprócz pałacu stanęły tutaj budynki gospodarcze, oranżeria, kościół dworski, a także założono park. Więcej o historii tego miejsca przeczytasz tutaj. W 1947 roku pałac strawił potężny pożar. Od tego czasu korpus przez dziesięciolecia pozostawał przygnębiającą ruiną. Miałam okazję go odwiedzić jeszcze przed rewitalizacją.
W 2023 roku zakończono prace rewitalizacyjne i obiekt przywrócono turystyce. Powstała m.in. platforma pozwalająca oglądać zachowane fragmenty architektury z bezpiecznej perspektywy. Pałac można zwiedzać bezpłatnie, 7 dni w tygodniu. W sezonie organizowane są też zwiedzania z przewodnikiem, a w weekendy działa kawiarenka.

Ten przykład jest też dla mnie świetny do pokazania i wytłumaczenia dzieciom, że ochrona zabytku nie zawsze musi oznaczać odbudowanie go tak, by wyglądał „jak nowy”. Czasem warto zachowywać ślady historii, które jeszcze bardziej pobudzają naszą wyobraźnię. W Goszczu możemy oglądać archiwalne zdjęcia, które pokazują, jak prezentowały się w przeszłości dawne komnaty i otoczenie.
Tip jesienny: okoliczne lasy obfitują w grzyby!
5. Pałac Hatzfeldów w Żmigrodzie – pierwsza taka rewitalizacja na Dolnym Śląsku
Zdecydowanie pionierskim rozwiązaniem były prace przeprowadzone w Żmigrodzie. To w latach 2007–2008 przeprowadzono tutaj rewitalizację ruin pałacu Hatzfeldów, a z tego doświadczenia korzystano później przy pracach prowadzonych w Goszczu czy Zatoniu (też piękne miejsce do odwiedzenia rodzinnie, co prawda poza administracyjnymi granicami województwa dolnośląskiego, ale wciąż na historycznym Dolnym Śląsku). Zniszczonego w 1945 roku pałacu Hatzfeldtów nie odbudowano, lecz zakonserwowano i zabezpieczono, świadomie pozostawiając go w formie trwałej ruiny dostępnej dla turystów. Według opracowań poświęconych adaptacji dolnośląskich rezydencji był to pierwszy w regionie przypadek takiego przystosowania współczesnej ruiny pałacowej do funkcji turystycznej.

W 2012 r. w Żmigrodzie dodano trejaż symbolizujący nieistniejące już długie skrzydło pałacu, który obsadzono pnącymi różami. Wygląda to zjawiskowo!

Bardzo lubię przyjeżdżać do Żmigrodu z dziećmi. Właściwie to powinnam zacząć od Żmigrodu w tym zestawieniu, ponieważ jest on najlepszym miejscem na rozpoczęcie rodzinnego odkrywania tajemniczych ruin na Dolnym Śląsku.
To idealne miejsce na wycieczkę z Wrocławia. Ruiny można zwiedzać bezpłatnie, 7 dni w tygodniu. Wstęp (niewielki) pobierany jest za wejście do wieży – najstarszej, części pałacu. Po ruinach można bezpiecznie się poruszać, są pomosty i schody. Na ścianach powieszono plansze ze zdjęciami, na których widzimy dawną świetność tego miejsca. Hatzfeldowie byli znaczącym rodem, właścicielami części stawów rybnych w Dolinie Baryczy. Są nierozłącznie związani z przeszłością tego regionu. Więcej o tej historii przeczytasz tutaj.

Mamy przy pałacu w Żmigrodzie także piękny, zadbany park z placem zabaw i pomostem nad stawem. Jeśli tego nam mało, to miejsce może być początkiem wycieczki na Stawy Milickie – szlaki rowerowe startują tuż za parkiem.
6. Pałac w Jakubowie – mało znane ruiny na szlaku św. Jakuba
Na koniec miejsce, o którym prawdopodobnie w ogóle nie słyszeliście. Wieś Jakubów zagubiona gdzieś wśród pól i lasów, nawet nie jest nigdzie po drodze… Jakubów, jak może sugerować nazwa, związany jest z kultem św. Jakuba. A konkretniej – to najstarsze w Polsce miejsce kultu tego świętego, wzmiankowane już w X wieku! Stoi tu maleńki, stary kościółek, z XIV wieku. Poniżej kościółka znajduje się źródełko, od wieków słynące z cudownych właściwości. Cudowny jest także rezerwat przyrody Buczyna Jakubowska – wspaniałe stare drzewa, szczególnie cieszące oczy wiosną i jesienią, głęboki jar i zupełna cisza.

Ale my tu przyjechaliśmy na ruiny przecież. Po drugiej stronie drogi, pośród zieleni, nad niewielkim stawem, ruiny dawnego pałacu. Zachowane są ściany i wieże. Rezydencja stała tutaj już w wieku XVI, ale w XIX została mocno przebudowana. W 1945 roku podzieliła losy wielu dolnośląskich zabytków – splądrowana i spalona niszczała. W 2023 roku teren został oczyszczony i uporządkowany. Można go zwiedzać z zewnątrz – między ściany budynku nie da się wejść.

To nie jest wielki obiekt, ale jeśli będziecie chcieli połączyć wycieczkę ze spacerem w rezerwacie – warto tu przyjechać. To taki lokalny skarb – perełka.
Jak bezpiecznie zwiedzać ruiny z dziećmi?
Na Dolnym Śląsku jest mnóstwo niezabezpieczonych ruin. Część znajduje się również na terenach prywatnych. Niebezpieczeństwem są nie tylko spadające fragmenty murów, ale także niezabezpieczone piwnice, studnie, szyby, stropy i schody.
Dlatego na rodzinne wyprawy wybierajmy obiekty oficjalnie udostępnione albo takie, przy których wytyczono bezpieczne trasy. A nawet wtedy nie schodźmy poza zabezpieczenia, nie wspinajmy się na mury i nie wchodźmy do zamkniętych części budowli. To zresztą dobra lekcja odpowiedzialnego podróżowania: odkrywanie nie musi oznaczać wchodzenia wszędzie, gdzie tylko da się wejść…

Dlaczego warto pokazywać dzieciom ruiny?
Ruiny zawsze budzą wiele pytań. Każą się zatrzymać, zastanowić. Nie mamy przed sobą „gotowego” obiektu, o którym musimy wysłuchać historii od przewodników. Znacznie ciekawiej dla dzieci jest porównywać to, co widzą, ze starymi zdjęciami lub wyobrażać sobie wygląd tego miejsca zupełnie po swojemu. Analizować upływ czasu, a pojęcia „dawno temu” zaczynają nabierać ram.

Tajemnicze ruiny na Dolnym Śląsku to wspaniała lekcja historii, daleka od tej szkolnej. Może się okazać, że dzieci ją naprawdę lubią… 😉
Artykuł powstał w ramach kampanii „Dolny Śląsk – Czas dla rodziny” realizowanej we współpracy reklamowej z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego. Zobacz kolejne prpozycje w tej serii:
