Dolny Śląsk ma sporo lasów, w tym Bory Dolnośląskie, będące największym kompleksem leśnym w Europie Środkowej. Wydawałoby się więc oczywiste, gdzie pojechać na grzyby. Zawsze jednak dostajemy pytania o to, gdzie jeździmy i gdzie polecamy zbierać. Podam więc kilka lokalizacji, z których można wybrać dogodne dla siebie miejsca choćby pod kątem czasu, jakim dysponujemy na dojazd.
Na grzyby z Wrocławia: okolice Twardogóry
Pobocza dróg pomiędzy takimi miejscowościami jak Chełstów, Sosnówka czy Drołtowice w weekendy wypełniają się samochodami. Tutaj przyjeżdża sporo grzybiarzy z Wrocławia. Lasy są różnego rodzaju – i sosnowe, i mieszane. Stąd występują tutaj wszystkie najpopularniejsze rodzaje grzybów: borowiki szlachetne i podgrzybki różnych rodzajów, a w trawie przy leśnych ścieżkach maślaki i kanie. Mimo że te miejsca są popularne, las jest tak rozległy, że można spokojnie znaleźć „swoje miejsca” i wrócić z pełnym koszykiem.
Jeszcze więcej inspiracji na wycieczki w nietuzinkowe miejsca Dolnego Śląska!
zazwyczaj udane 😉Borowiki szlachetne lubią rosnąć w liściastych zagajnikachTo się nazywa udane grzybobranie!
Na grzyby z Wrocławia: Jary / Oborniki Śląskie
Kolejne znane miejsce, popularne, ale blisko miasta. Można nawet wyskoczyć w tygodniu na grzybowy rekonesans. Można zatrzymać się wzdłuż drogi 340 lub skręcić w kierunku wsi Jary. Sosnowe lasy dają szansę na dużo podgrzybków.
Okolice wsi Gruszeczka i Ujeździec Mały to spora szansa na podgrzybki. Pomiędzy tymi miejscowościami znajduje się parking leśny, gdzie można zostawić auto.
Na grzyby w Bory Dolnośląskie
To zdecydowanie moje ulubione lasy. Trochę dalej z Wrocławia, ale dojazd jest wygodny, autostradą A4 (na której przy drobinie szczęścia nie natrafimy na korek…), a lasy tak rozległe, że grzybów starczy dla każdego.
Tutaj lokalizacji jest kilka. My z reguły wybieramy okolice Kliczkowa (Osiecznica), lub Gromadki, Starej Olesznej (Kozłów) i Biernatowa. W tej okolicy na przełomie sierpnia i września możesz trafić na przecudne wrzosowiska (lokalizacje w moich przewodnikach), a pod koniec września kupić jedyny w swoim rodzaju miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich. Produkt regionalny z certyfikatem pochodzenia, o nieprzeciętnych właściwościach zdrowotnych (rewelacyjny na odporność!) możesz kupić w miejscowych pasiekach. W tych okolicach trafiamy na czyste lasy, bez chaszczy, z ładnym zielonym meszkiem. Takie idealne na podgrzybki.
Latem i wczesną jesienią, kiedy na nizinach jeszcze (zazwyczaj) grzybowa posucha, warto jechać w Sudety. Przy okazji naszych wędrówek górskimi szlakami, zawsze trzeba z niego choć trochę zboczyć (byle nie w parku narodowym!) i rozejrzeć się za grzybami. Zazwyczaj gdy mamy ze sobą plecaki, a nie koszyki, grzybów jest najwięcej! Tak było w Górach Izerskich na stokach Izerskich Garbów, w Górach Bystrzyckich na szlaku na Jagodną, w cudownie bezludnych okolicach Potoczka i szlaku na Trójmorski Wierch, w lasach w sąsiedztwie Radkowa i Wambierzyc, na stokach Chełmca i Trójgarbu w Górach Wałbrzyskich, na Wielkiej Sowie, w Górach Bialskich i Złotych, w lasach porastających zbocza Kowadła i Rudawca.
Górskie grzybobrania to większe wyzwanie, bo las rośnie pod górkę (lub z górki). Występują za to grzyby, które na nizinach spotkamy rzadziej. Masowo potrafi rosnąć goryczak żółciowy, który przypomina borowika, jednak ma białą siateczkę od spodu, różowieje po przełamaniu i jest okropny w smaku. Częściej występuje tutaj borowik ceglastopory, o czerwonej siateczce i nóżce oraz mocnym sinoniebieskim zabarwieniu po przełamaniu. Borowik ceglastopory to dobry grzyb jadalny.
Borowik ceglastoporyBorowik ceglastopory po przełamaniuKoźlarz czerwony z Gór Izerskich
Złota jesień w lesie
Do lasu zawsze warto iść, niezależnie od tego, czy nazbieramy grzybów i ile. Zawsze spotkamy jakieś ciekawie wyglądające trujaki, którym zrobimy zdjęcie, a później odszukamy w atlasie lub użyjemy Google Lens. Choć tego ostatniego akurat do rozpoznawania grzybów nie polecam – jest zawodny! Oprócz tego dziecięcą ciekawość budzą wszelkie leśne żyjątka. Często spotyka się zaskrońce, żaby, albo małe błyszczące leśne żuki, które trzeba przenieść, żeby ich nikt nie zdeptał na ścieżce. Zamiast grzybów można wrócić z lasu z bukietem liści i koszykiem pełnym żołędzi. Inhalację sosnową i reset dla głowy mamy w pakiecie.
To jest właśnie taka jesień, jaką lubię i na jaką czekam co roku.
To akurat nie grzyb, ale śluzowiec w różowym kolorze – rulik nadrzewnyWszystkie żuki ze ścieżki trzeba przenieść na trawkę. To bardzo pożyteczne i niezwykle pracowite owady. Urocze maślaczki znajdziemy w trawie przy leśnych ścieżkach… a koźlarze babki w liściastych zagajnikach, tam, gdzie borowikiTen muchomor czerwony ma już „swoje lata”Na spacer po lesie zawsze warto pójść……choćby po to, by nasycić oczy zielenią
Jeszcze więcej grzybowych poleceń
Odwiedź mój profil na Instagramie, i zobacz, jakie jeszcze inne miejsca grzybowe i to nie tylko na Dolnym Śląsku, polecają obserwatorzy. Chętnie dowiem się też, jakie są Twoje ulubione miejsca. Daj znać w komentarzu!
Jak to się stało, że opolskie ZOO moje dzieci polubiły bardziej, niż to wrocławskie? Słynny wrocławski ogród mają praktycznie na co dzień. Odwiedzają go często w ramach zajęć szkolnych. Jednak to ZOO w Opolu jest miejscem, do którego wybierają się o wiele chętniej. Uwielbiają obserwować tutejsze zwierzęta i zawsze są tu „za krótko”. Moje ZOO…
Sterty walizek, toreb, torebeczek, pokrowców… Znasz to? Pakowanie na narty z rodziną nie należy do moich ulubionych zajęć. I wiem, że nie tylko moich 😉 Masz też czasem tak, że zbierasz zbyt dużo rzeczy, a i tak nie ma wśród nich tego, co jest Ci akurat potrzebne? No cóż, to normalne 😉 Jest jednak parę…
Tatry bez tłumów? To możliwe. Wystarczy wybrać się na Słowację. Szlaki są tutaj dłuższe, bardziej wymagające, ale jednocześnie wyjątkowej urody i zdecydowanie mniej tłoczne, niż po polskiej stronie Tatr. Jeśli nie będziemy celować w oblegany szlak na Rysy (bo łatwiej, niż z polskiej strony), mamy tutaj duże szanse na spokojne wędrówki, obserwację kozic na wyciągnięcie…
Weekend w Lubuskiem? Oto propozycja dwudniowej wycieczki dla miłośników zabytków, pięknych miejsc i oczywiście – winnic. Lubuskie to w końcu „polska Toskania” – region z tradycjami winiarskimi i największą liczbą winnic w Polsce, a także ogromną liczbą mało znanych zabytków, zielonych wzgórz i uroczysk. Przedstawiam Ci mój plan na weekend w Lubuskiem, który sama ostatnio…
Co spakować? Czy wszystko wzięłam? Czego zapomniałam tym razem? Jesteś przed wakacyjnym wyjazdem, w trakcie, lub może już po? Ja jestem w tak zwanym międzyczasie 😉 Wróciliśmy z dwutygodniowej podróży na Cypr (było pięknie! wkrótce napiszę o tym coś więcej, a jeśli interesuje Cię ten wakacyjny kierunek to przejrzyj zapisane relacje na Instagramie) i właśnie…
Zastanawiasz się, gdzie ruszyć w polskie góry z dziećmi? Beskid Żywiecki! Mam dla Ciebie propozycję pięknej wycieczki: Do Beskidu Żywieckiego mam sentyment, więc artykuł może być ciut nieobiektywny. Cóż poradzę – kocham to miejsce! Jak sprawić, by dzieci pokochały górskie wycieczki? Uwielbiam góry o każdej porze roku. Letnie wędrówki to dla mnie najlepsza forma odpoczynku….
Jeden komentarz
„Muchomor jest nie po to, by go ktoś jadł… 😉”
Wręcz przeciwnie
„Muchomor jest nie po to, by go ktoś jadł… 😉”
Wręcz przeciwnie